*Narrator, Klaus
Dwaj Pierwotni bracia właśnie przed chwilką dojechali do Nowego Orleanu, po czym od razu skierowali się w stronę Francuskiej dzielnicy.
- Mam nadzieję, że znajdziesz tu to czego szukasz, bracie. - Odezwał się Elijah, po czym stanął przy jednej z ulic. Niklaus bez wzruszenia wyszedł z auta i szedł w stronę wiedźmy, która siedziała ze swoim stoliczkiem i wróżyła. Usiadł sobie koło niej i uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś Agnes - Zapytał, jednak wiedźma nic mu nie odpowiedziała - Prawda? .
- A ty kim jesteś? - zdziwiła się, jednak pierwotny wyczuł u niej strach, strach przed nim. Lubił to, lubił to jak ludzie się go bali, był niezwyciężony.
- Jestem pewna, że słyszałaś o mnie. - Zaśmiałam się. - Jestem Klaus.
- Jesteś pierwotną bestią. - Powiedziała jeszcze bardziej przestraszona i wstała.
- To co powiesz mi gdzie jest kołek, czy dalej będziesz się droczyć? - zapytał zmęczony już rozmową z wiedźmą.
- Nigdy Ci go nie oddam. - Krzyknęła. Klaus złapał ją za gardło i przeniósł do zaułka.
- Jeżeli mnie zabijesz, nigdy nie dowiesz się gdzie on jest. - Powiedziała ledwo przełykając ślinę.
- Nie jesteś, aż taka głupia, jak myślałem. - Zaśmiał się. - Przemyślałem to. Będę rozrywać Ci każdą część ciała, ręka po ręce, a potem uleczał własną krwią do puki mi nie powiesz, gdzie znajduje się Kołek.
- Jesteś okrutny, Niklausie. - Stwierdził jego brat, który właśnie znalazł się obok niego. Klaus nic jednak nie dopowiedział tylko uśmiechnął się triumfalnie. Gdy już chciał wgryźć się w gardło czarownicy ona mu przerwała.
- Dobra, powiem Ci gdzie jest kołek. - Krzyknęła.- Nie ma go tu..
- Miałaś mi powiedzieć, gdzie jest, a nie gdzie go nie ma. - Powiedział rozżalony.
- Zabrała go Katherine.- Rzuciła szybko. - Powiedziała, że jedzie gdzieś do braci Salvator.. do..
- Mystic Falls. - Przerwał jej Hybryda i zwrócił się do brata - Cieka nas ciekawa wycieczka, bracie.
Nic więcej nie mówiąc skierowali się w stronę auta zostawiając wiedźmę przestraszoną na środku niczego.
*Caroline
Po lekcjach umówiliśmy się wszyscy, że skierujemy się do mnie. Jednak minęły dopiero 3 lekcje, więc zostały mi jeszcze 3.
Wychodząc ze szkoły od razu skierowałam się na boisko. Usiadłam na trybunach i patrzyłam na całą szkołe. Właśnie z tond było widać wszystko najlepiej.
- Tańczysz? - zapytał chłopak który usiadł koło mnie.
- Kiedyś tańczyłam. - Odpowiedziałam.
- Jestem Stefan. - Powiedział. - Jestem nowy w tym całym szaleństwie.
- Caroline. - Uśmiechnęłam się do chłopaka. - A więc skąd jesteś?
- Stąd. Co prawda nie wychowałem się tu, ale urodziliśmy się tu razem z bratem. - Również się uśmiechnął - A ty.?
- Ja też stąd, ale w wieku 15 lat wyjechałam i wróciłam teraz. - Zaśmiałam się.
- Kilka minut rozmowy z człowiekiem i już wiesz o nim wszystko. - Zaśmialiśmy się znowu.
- Skoro jesteś tu nowy to jeszcze nie wiesz o mojej imprezie, na którą serdecznie cię zapraszam. - Powiedziałam z uśmiechem.
- Nie boisz się, że jestem zabójcą i próbuje cię wykorzystać? - Odpowiedział mrużąc oczy z wyczekiwaniem na odpowiedź.
- Nie wyglądasz na mordercę. - Rzuciłam pewna siebie. W tym momencie po moich plecach rozległ się wiatr, który przyprawił mnie o dreszcze. Stefan widząc to zdjął swoją kurtkę i podarował mi ją.
- Dziękuje. - Uśmiechnęłam się.
*
Po zakończonych lekcjach, zmieniliśmy plany i udaliśmy się do Eleny.
- Na którą ta impreza? - zapytał Bonnie gdy znajdowaliśmy się już w pokoju Eleny.
- O 20. Tato mówił mi, że wszystko przygotował i mam nadzieję, że nie kłamał. - Wzruszyłam ramionami.
- Słyszeliście już o tym nowym. Stefan Salvatore.. - Powiedziała łagodnie Elena.
- Gadałam dzisiaj z nim. Przystojny, miły i w ogóle - Wzruszyłam ramionami.
- Ej ja tu siedzie. - Krzyknął Tyler w moją stronę, na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Zapomniałam.. - Zerwałam się z miejsca. - Dalej mam jego kurtkę. - Wszyscy stali zdezorientowani. - Długa historia. Opowiem kiedy indziej. Muszę iść, wybaczcie.. Do zobaczenia o 20
-------------------------------------------------------------
Yhh.. Krótki i zmieniony, ale miejmy nadzieję, że lepszy. :)
nie żeby coś... ale z tond? serio? pisze się stąd ".?" i kropki przed przecinkiem się nie daje, po też nie. puki - póki. Fajnie się czyta ;>
OdpowiedzUsuń