... super, pomyślałam.
Gdy Stefan zauważył zbliżających się pierwotnych zdziwił się . Jego pierwsza miłość, pomyślałam.
- Już myślałam, że zwiałaś. - Rzuciła zbędny komentarz Rebekah. Znowu westchnęłam zastanawiając się o co jej chodzi.
- Rebekah, Kol.- Zwróciłam się w ich stronę. Pierwotna wymieniła spojrzenia ze Stefanem i usiadła sobie obok mnie. Kol usiadł sobie koło Stefana w dalszym ciągu się uśmiechając.
- To co pijemy. - Zapytał rozbawiony.
- Ty niestety nic Kol, po alkoholu Co odbija- Wtrąciła Rebekah, do tego czasu koło nas pojawił się kelner i przyniósł zamówienia , a pierwotni złożyli swoje.
- Może bym coś zjadł-Powiedział z przekąsem pierwotny i zaczął rozglądać się po barze. Wypiłam kieliszek tequili, na szczęście jednak mądry kelner przyniósł mi całą butelkę.
*
Gdy Elena sobie poszła zostaliśmy tylko w czwórkę. Rozmowa ciągnęła się już normalnie. Zdążyłam opróżnić przynajmniej pół swojej butelki.
- A jednak miałem rację- Urwał pijany Kol, a mu popatrzeliśmy na niego jak na idiotę.- No chodzi mi o ciebie i Klausa- Powiedziawszy to popatrzył na mnie, - Macie ze sobą wiele wspólnego. - Wskazał na trunek.
- Kol idioto. Zamknij się.- Krzyknęłam.
- Jak to sama prawda- Uśmiechnął się.
- Tak całkiem zmieniając temat. Która godzina. - Wtrąciła Stefan
- 22:30 - Powiedziała obojętnie, jednak po chwili zorientowałam się, że tak późno. Ludzi jednak nie ubyło pomimo godziny. Każdy stolik oraz krzesła przy barze były zajęte.
- Pewnie Elijah się martwi- Wtrąciła wstając Rebekah.
- Ja zostaje.- Rzuciła Kol. Pierwotna machnęła rękę i popatrzyła wyczekująco na mnie.
- Ja też. Wrócę z Kolem - Powiedziałam pijana.
- Okay. Róbcie co chcecie, ja idę do domu. - Wzruszyła ramionami i skierowała się do wyjścia.
Stefan napił się kieliszka wódki i wstając bez słowa, wybiegł za pierwotną.
- Mają dużo do nadrobienia. - Rzucił Kol.
- Mam szczerą nadzieję, że będą tylko rozmawiać i nic więcej- Westchnęłam. - Rebekah naprawdę mnie wkurza.
- Witaj w rodzinie Mikaelsonów. - Zaśmiał się podnosząc szklankę ze swoim trunkiem i wypił go ciurkiem do końca.
- Wiesz co. Tak cały dzisiejszy dzień zastanawiałam się co może ukrywać was ojciec. Klaus opowiadał mi, że złamał klątwę, ale nigdy nie powiedział jak- Zdziwiłam się,.- Tak na prawdę wiem o was tyle co nic.
- Wiesz dużo, Caroline- Zaśmiał się.- Dziwie się, że w ogóle Klaus coś Ci o sobie opowiedział.
- A ty mógłbyś opowiedzieć mi więcej. - Uśmiechnęłam się.
- Jasne, że bym mógł, ale lepiej aby opowiedział Ci o tym Elijah, albo sam Klaus.
- Klaus jest... jakby to powiedzieć.. obrażony. - Ujęłam to najdelikatniej jak umiałam. - A Elijah.. On ma dużo na głowie. Więc proszę Ciebie. - Wymruczałam.
- Caroline, nie sądzę, abym mógł opowiedzieć Ci historie naszego życia. - Zaśmiał się
- Nie chcesz to nie. - Wzruszyłam ramionami- Wracamy ?
- Tak szybko?- zdziwił się. - Zjadł bym coś jeszcze.
- Kol- Krzyknęłam - Daj spokój.
*
Po niecałych 5 minutach byliśmy już w domu. Od razu skierowałam się do swojego pokoju, ze względu na to, że Kol miał pokój obok mnie, dotrzymał mi kroku.
- Dobranoc. - Powiedziałam cicho i weszłam do pokoju.
Od razu skierowałam się do wanny i nalałam sobie trochę wody, co prawda, nie za bardzo czułam się w tym domu swobodnie, ale musiałam się wykąpać.
*Narrator, Caroline.
Blondynka zeszła na dół, aby zjeść śniadanie. Nie za bardzo jednak miała ochotę iść do pierwotnych . Modliła się tylko o to aby nikogo nie było w kuchni.
Weszła powolnym krokiem, bojąc się, co może tam zastać. Jednak nie było tam nic strasznego, prócz Klausa siedzącego, popijającego burbona. Ciekawe gdzie reszta, pomyślała.
Wchodząc do kuchni nie odezwała się do hybrydy, poszła zaparzyć sobie expresso, jednak nie za bardzo jej to wychodziło.
- Niklaus. Dlaczego nie pomożesz Caroline? - Blondynka usłyszała głos najstarszego pierwotnego wchodzącego do kuchni.
- Wydaje mi się, że radzi sobie bardzo dobrze- Odpowiedział obojętnie.
Jego uwaga nie za bardzo wzruszyła blondynkę. Dziewczyna poradziła sobie doskonale z kawą, po czym skierowała się od razu do pokoju. Nie chciała przebywać z Klausem w jednym pomieszczeniu.
Kiedy weszła do pokoju, przestraszyła się. Na jej łóżku siedział pierwotny, z którym nie miała ochoty rozmawiać.
- Mam wrażenie Caroline, że to co przede mną ukrywasz jest duże- Powiedziawszy to skierował wzrok na dziewczynę.
- Klaus. - Powiedziała zmęczona, smutna i skacowana.
- Powiedź mi. - Nalegał i znalazł się koło niej.
- Ja.. Ja nie mogę. Nie teraz. Z czasem sam zorientujesz się o co chodzi. Mam taką nadzieję. - Popatrzyła w jego oczy. Klaus jednak spuścił głowę. Natłok myśli zebrał się do jej jak i jego głowy. Nigdy nie czuli się tak niekomfortowo.
Blondynka była bardzo zawiedziona, tym faktem, że pierwotny nie chciał odpuścić, że nie chciał jej zauważ, mimo, że kłamała.
- Jeszcze jedno mnie zastanawia. - Po chwili namysłu, odezwał się. - Dlaczego to akurat Kol i Elijah wiedzą o tym, co ukrywacie. Ciekawi mnie to w jakim stopniu jest to związane ze mną- Dopowiedział. Całkowicie, pomyślała wampirzyca, jednak nie chciała powiedzieć, tego na głos. Nie musisz wiedzieć, znowu pomyślała.
- Rozumiem, że nie chcesz mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, ale mogła byś przynajmniej poinformować mnie dlaczego zdecydowałaś się przeprowadzić do takiego potwora.. jak ja. - Uśmiechnął się triumfalnie.
- Mówiłam Ci, mój ojciec... - Urwała.
- Nie kłam, proszę. - Przerwał jej i podszedł bliżej. Stał dość blisko, dość aby zobaczyć w jej oczach strach. Strach przed wydaniem się wszystkiego. Już chciała mu powiedzieć prawdę na temat wprowadzenia się, ale przerwał im wparowujący do pokoju Kol. Gdy zobaczył blisko stojących przy sobie, swojego brata i Caroline, chciał się cofnąć
- Coś się stało? - zapytała dziewczyna przerywając kontakt wzrokowy z Hybrydą.
- Myślałem, że porozmawiamy oo.. - Przerwał - To może poczekać.
Już go nie było. Znajdował się na dole, a Caroline zaczęła się śmiać.
- Tchórz - Powiedziała mimo, że go tu nie było , ale wiedziała , że ją słyszał.
Popatrzyła znowu na poważnego Klausa. Jej uśmiech również zniknął, ale nie mogła nawet pomyśleć o tym ponieważ, została przygnieciona przez Hybrydę .
- Klaus. - Powtórzyła jego imię. Jednak nie zdążyła nic więcej powiedzieć, ponieważ Klaus przerwał jej pocałunkiem.
*Klaus
Caroline ukrywała przede mną wiele rzeczy. Jednak działała na mnie bardzo dziwnie. Przy niej czułem się dobrze, tak jak kiedyś, za nim zostałem wampirem.
Po całej rozmowie, po wszystkim widziałem, że jest smutna. Bez namysłu pocałowałem ją.
*Caroline
Pocałował mnie. Paraliż, kompletny paraliż.
W sumie, nie zdziwiłam się zbyt bardzo, sama nie wiem, czy nie chciałam go pocałować.. Wiem jedynie, że był to najlepszy pocałunek jaki miałam przez całe swoje życie.
Mimo, że w pewnym momencie chciałam się cofnąć, nie mogłam, nie chciałam.
Po chwili jednak Klausa już nie było. Znowu byłam zawiedziona, niestety nie wiedziałam czym bardziej. Tym, że Klaus zostawił mnie teraz, nie przespał się, ze mną, czy ty, że dałam się mu pocałować.
Nie wykorzystał mnie, pomyślałam lekko zdziwiona. Nie myśl o tym Caroline, karciłam się w myślach .
TO NIGDY SIĘ NIE WYDARZYŁO, postanowiłam.
Uśmiechnięta skierowałam się do łazienki, aby się ubrać zapominając przynajmniej w połowie, o tym, co zdarzyło się przed chwilą.
-------------------------------------
Hahaha. Więc, zauważyłam, że nikt mnie nie czyta, ale mimo to bd pisać.. Może jakaś osoba się znajdzie która polubi mojego bloga. ;)
Świetny rozdział ! :D
OdpowiedzUsuńZajebisty !!!! Nie moge doczekać sie nastpnego <3
OdpowiedzUsuńJa czytam !!! Pisz, pisz, pisz dalej :) ile zamierzasz zrobic rozdzialow ? ;)
OdpowiedzUsuńWow!!! Kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńAndzia
Hejka
OdpowiedzUsuńNa wstępie chciałabym ci podziękować, za to, że zostawiasz komentarze na moim blogu i to dzięki tobie skończyłam ten długo wyczekiwany rozdział. Bardzo Ci dziękuję :*
A co do twojego bloga, to przyznam się szczerze, że jeszcze nie skończyłam go czytać, ale zapowiada sie interesująco. Dlatego nadrobię zaległości jak najszybciej będzie to możliwe :D.
No i jeszcze raz dziękuję ;* zapraszam na nn.
Costa