Cała grupka znajomych blondynki, zebrała się w salonie Hybrydy, co oczywiście nie było przyjemne dla niego, ponieważ jak każdy dobrze w tym pokoju wiedział, on wolał być sam.
- Gdzie ona jest ?- zapytał zdenerwowany Kol przenosząc wzrok, z jednej osoby na drugą.
- Spróbuje ją namierzyć, ale nie wiem czy mi się uda. - Oznajmiła najmłodsza towarzyszka.
Usiadła na środku salonu, rozłożyła świece, zapaliła je machnięciem ręki i popatrzyła na Klausa.
- Jesteś połączony z Caroline, więc jest większe prawdopodobieństwo, że ją znajdę. - Powiedziała niepewnie.
- Potrzebujesz mojej krwi ?
- Właściwie.. Potrzebuje kawałek ciebie. - Odpowiedziała patrząc na zmieniającą się twarz Mikaelsona, ze złośliwej, na zdziwioną.
- Blee.. - Po pokoju rozniósł się głos, każdego przybysza. Bez większego zastanowienia, chwycił nóż i odciął sobie kawałek skóry z ręki. Z cichym syknięciem podał czarownicy kawałek swojej skóry. Będzie się długo goić.
Davina wrzuciła kawałek skóry do garnka i zaczęła wypowiadać słowa w swoim języku i, każdy z zebranych, rzecz jasna znał ten język, to nikt nie wsłuchiwał się w nie dużej niż było trzeba. Nikt nie miał ochoty w zagłębienia się w ten tekst, a na pewno nie Klaus Mikaelson.
- ... Phasmatos Tribum Nas Ex Veras, Sequita Saguines, Ementas Asten Mihan Ega Petous,
Phasmatos Tribum Nas Ex ...- Próbując powtarzać, otworzyła szeroko oczy i wciągnęła powietrze. - Coś mnie blokuje. - Ponownie zamknęła oczy i zaczęła wypowiadać zaklęcie. - Phasmatos Tribum Nas Ex Veras,... - Głośno wciągnęła powietrze, a z jej nosa zaczęła toczysz się krew. -... Sequita Saguines, Ementas Asten Mihan Ega Petous..
- Davina przestań. - Głośny ostrzegawczy głos wypłynął z ust najmłodszego nieśmiertelnego. Dziewczyna nic jednak nie zrobiła, tylko dalej trudziła się z zaklęciem. Kol popatrzył ostrzegawczo na Klausa, a on jedynie kiwnął głową. Po chwili najmłodszy znajdował się koło dziewczyny, lekko potrząsając jej ramiona.
- Złamałabym to. - Powiedziała lekko zła na samą siebie, i na całe ich pieprzone rodzeństwo.
- Zabiłoby Cię to. - Przeciwstawił się jej jedyna pierwotna. Najmłodsza z całego towarzystwa dźwignęła się na nogi i obróciła plecami do Kola.
- Jak macie zamiar teraz znaleźć Caroline, gdybym jeszcze chwilkę...
- Rebekah ma rację. Zabiło by cię to, a ze względu na to, że możesz nam się jeszcze przydać, było by to nieprzydatne. - Wtrącił Hybryda. Kiedy usłyszał otwierające się drzwi do swojego domu, gdzie bez pardonu do środka weszła młoda Bennetówna, zagotowało się w nim. Co oni sobie myślą ?
- Może mogę pomóc. ?
- Dlaczego sądzisz, że to miało by się udać?
- Bo Davina jest dobrą czarownicą, ja nie jestem słaba. Ktokolwiek rzucił to zaklęcie, nie da rady nam obydwóm - Usiadła koło świec, pociągnęła Davine w dół, po czym złapała ją za rękę i zaczęły we dwie wypowiadać to samo zaklęcie.
Hybryda z niedowierzaniem wpatrywała się w tą sytuacje. No bo niby oni wszyscy byli tutaj, żeby pomóc Caroline, no ale nie oznaczało to, że mogli sobie stać tutaj jak gdyby nigdy nic. On Niklaus Mikaelson stał się słaby. Musiał to przyznać. 1000 lat praktyki i przypomnień nad tym, że nie warto kochać poszły na marne.
- Są w starej piwnicy Lockwoodów.
Bez namysłu zerwał się ze swojego miejsca, kierując się od razu do drzwi, kiedy usłyszał protesty rodzeństwa.
- Poczekaj. - Oczywiście pierwszy odezwał się Elijah.
- Na co mam czekać?. Aż ją zabiję ?
- Kto.?- Rodzeństwo zmarszczyło brwi.
- Mikael. - Odpowiedział. - Nie dam jej zginąć, przez nienawiść mojego ojca.
- Nie możesz iść nieprzygotowany.- Widząc, że nie przekonał brata dodał szybko. - Nie możesz iść sam. Idę z tobą.
- Ja również. - Odezwał się najmłodszy pierwotny.
- I ja. - Davina szybko wstała.
- Ja też idę. - Rebekah, powiedziała to tak, jakby było to czymś oczywistym.
- Myślę, że w sześć osób go pokonamy. - Młody Salvatore uśmiechnął się i chwilę później, każdy siedział już w samochodzie.
*
Kiedy każdy z nich, w jakimś magicznie ekspresowym tempie znalazł się koło lochów, byli gotowi na wszystko,
- Jaki jest plan ?- spytał Stefan,
- Wejdziemy tam i...
- .. Zabijemy go.- Na twarzy mieszańca pojawił się sadystyczny uśmiech, który po chwili przemienił się w grymas.
- Rebekah i Davina zostańcie tutaj. - Elijah jak zwykle przemawiał swoim, jakże uroczystym głosem. - W razie, gdyby nam się coś nie udało. - Prychnięcie Klausa. - To go przetrzymacie. Stefan ty też zostań.
Wystarczyło skinięcie głowy i pierwotni już kierowali się w stronę lochów.
Klaus wszedł jako pierwszy, a za nim Elijah i Kol. Rozejrzał się spokojnie po celi próbując wypatrzeć chociaż Mikaela, kiedy usłyszał głos za sobą. Jak na złamanie karku, wszyscy na raz się obrócili.
- Moi synowie.- Głos ojca ocierał się echem o ściany. - I Klaus.
Hybryda przewrócił oczami ze znudzenia i rzucił porozumiewawcze spojrzenie w stronę swoich braci.
Pierwotni otoczyli swojego "najukochańszego" ojca i uśmiechali się sadystycznie, rzecz jasna Kol i Klaus, ponieważ mina Elijah niczego nie wyrażała.
- Co tu robicie?- Ojciec zabrał głos, lekko zniesmaczony
- Nie udawaj głupszego niż jesteś ojcze. - Elijah mówił spokojnie i bez pośpiechu.
- Tyle urazy do rodzonego ojca. - Udawał, że myśli i zaczął się uśmiechać. - A no tak. Mam coś co należy do was.
W Klausie gotowało się. Czuł każdy nerw, jaki się w nim poruszał.
- Caroline nie jest rzeczą. - Wypluł. Mikael uniósł znacząco brwi, jakby był zadowolony z tej wypowiedzi.
- Zwykła blondynka. Idę o to, że pusta, bo blondynka. - Prychnięcia i przewracanie oczami. - Zawładnęła waszymi sercami. Elijah. Twoim również.
Jego młodszy brat popatrzył niezrozumiale na najstarszego i przymrużył oczy.
- Z całej siły próbujesz zmienić swojego brata, cudowne. - Skrzywił się. - Ale nie jesteś zainteresowany Caroline, tak jak Ci dwaj pozostali. Pragniesz ją chronić- Mamił- Twoim sercem zawładnął ktoś inny, czyż nie?
- Czy ty bawisz się w psychologa.? - Warknął Klaus nie przerywając kontaktu wzrokowego z ojcem. - Możemy to skończyć?
On nigdy nie pytał, on zawsze działał. A zważywszy na to, że chciał poznać- co było dziwne- opinie Mikaela na temat Caroline , w stosunku do Kola, nie zrobił jeszcze nikomu żadnej krzywdy.
- Daj mi dokończyć, synu.- Ostatnie słowo było wypowiedziane pogardą. - Kol, zajmijmy się teraz tobą, mój najmłodszy synu. Lubisz Caroline, rzecz jasna. Trudno cię rozgryźć. Twoje uczucia są mieszane, czyż nie? Caroline jest ważna, może i tak ważna jak dla naszego kochanego Niklausa, ale jednak... - Pomachał palcem i nie dokańczając zwrócił się do Klausa. - No i twoje serce. Tak, to nie lada wyzwanie. Duży, zły, Hybryda, zakochał się... Szkoda, że wszystko kończy się porażką, na przykład weźmy Tat...
Nie zdążył dokończyć. Został przygwożdżony do ściany, przez wyżej wymienionego osobnika, ale skutecznie go odepchnął. Pozostała dwójka, w szybkim tempie, złapała go za dwie ręce. Klaus wyciągnął kołek i z lekkim wahaniem zaczął iść w jego strony. Mikael działał instynktownie, a więc po prostu podskoczył do góry odpychając wszystkich trzech. Stanął przed nimi, by po chwili paść na ziemie, ze złamanym karkiem.
- To chyba tyle zabawy jak na dzisiaj. - Pierwotna stała, za chwilowo nieżywym ciałem swojego
ojca i uśmiechała się. Klaus odpłacił tym samym i zniknął w głębi lochów.
----------------------------------------------------------------
Przepraszam was bardzo. Prawie 5 miesięcy mnie tu nie było, za co jeszcze raz przepraszam.
Mikael jako psycholog? Wpadłam na to przepisując z zeszytu linijki.
Świetny rozdział! Ale co z resztą blogów? Będziesz je jeszcze pisać? Czekam na nn!
OdpowiedzUsuńWeny życzę :*
czekam na next :D <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3 i zapraszam do siebie na blood-love-and-immortality.blogspot.com
OdpowiedzUsuńCudo! Cudo ii jeszcze raz cudo! Czekam na nn^^
OdpowiedzUsuń//Tami G.
Mam cię z biczować, słonko? Jak możesz mi to robić, eh...
OdpowiedzUsuńMojego wrednego Mikaela? Haha, nie jednak nie mogę ci tego zrobić. Kocham cię za te twoje opowiadanie. Wiesz, że omal zapomniałam o komentowaniu opowiadania. Wybacz mi, naprawdę jest mi przykro z tego powodu. Jestem okropna...
Gdzie ten kolejny rozdział, co? Czekam i czekam, a tutaj nic. Czemu mnie tak katujesz, no? Jeszcze pomyślę, że mnie nie nienawidzisz. Dodałam parę rozdziałów na starego-nowego bloga, zaczęłam historię od nowa i mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu - love-begins-with-hate.blogspot.com
xoxo, elose.