*
Szłam ciemnym lasem. Nic nie było widać, nawet jako wampir nie dostrzegłam nic, zupełnie nic.
Po chwili stanęła przede mną zakapturzona postać.
- Witaj Caroline. - Po głosie, dało się rozpoznać, że była to kobieta.
- Kim jesteś?- spytałam lekko zdziwiona, a także przestraszona.
- Myślę, że wiesz. - zaśmiała się. - Już nie długo..
Wtedy wszystko znikło. Obudziłam się, a do pokoju wparowała Rebekah.
- Ta cała randka, to był kompletny nie wypał - Narzekała.
- Nie przesadzaj - Odpowiedziałam, wyciągając ręce wzdłuż ciała i przecierając oczy.
- Nie przesadzam. Cały czas temat ciągnął się w okół Klausa i Mikaela...
- Może Stefan woli facetów. - Zaśmiał się wchodząc do mojej sypialni Kol. Humor jak co dzień mu dopisywał, a na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.
Położyłam się znowu do łóżka i nie chciało mi się z niego wstawać. Moje myśli zajęte teraz były osobą, która odwiedziła mnie w śnie.. To tylko sen, czy może coś więcej?. Już nie długo, pomyślałam.
- ... I tak właśnie Klaus powiedział, że zamieszka w Nowym Orleanie. - Mamrotała coś Rebekah.
- Czekaaj.. Co?- Zdziwiłam się.
- W końcu się ocknęłaś. - Podniosła ręce do góry pierwotna. - Powiedziałam, że Klaus wyprowadził się do Nowego Orleanu, dzisiaj rano.
- Co? - Krzyknęłam półgłosem. - Czekaj.. Wyjechał?. Znowu?. Po co? - Pytań miałam mnóstwo
- Zamieszka tam. Po tym jak zabił Marcela, Nowy Orlean został bez króla, a więc Klaus, pojechał odzyskać utraconą francuską dzielnice.
Teraz do mnie dotarło. Wyjechał, przeprowadził się.
- Nie wyjechał, tylko dla odzyskania dzielnic. - Powiedziała bardziej do siebie, ale zapomniałam, że Rebekah i Kol w dalszym ciągu tu są.
- To dlaczego? - Pytanie padło z ust pierwotnej dwójki. Nie chciałam nic mówić, no ale..
- Wyjechał przeze mnie. - Zatrzymałam się. - Po tej naszej bardzo dojrzałej kłótni, rozmawialiśmy, a raczej dalej się na siebie darliśmy, w grillu. Powiedział, że nie muszę się o niego troszczyć i że ułatwi mi to, i że wyjeżdża.-...- Nie sądziłam, że mówi to na prawdę.
- Czujesz coś do niego, prawda ?- zapytała pierwotna.
- Nie wiem. - Poddałam się, nie chciałam dłużej zaprzeczać, ale też nie chciałam potwierdzić. Sama nie wiedziałam co czuje,.
Zwlokłam się z łóżka, chcąc wstać, lecz niestety zakręciło mi się w głowie i znowu usiadłam.
- Nie ufaj mu. - Usłyszałam.
- Co?- zapytałam. - Komu.. ?
- Caroline. Z kim tu rozmawiasz? - zdziwił się Kol.
- Ja.. Nie ważne. - Odpowiedziałam wstając już normalnie i idąc do łazienki.
Weszłam po prysznic, a moje ciało, okryte ciepłą wodą, odpoczęło. No przynajmniej na sekundę. Już po chwili znowu, moje myśli wróciły, do wszystkich problemów, które mam tutaj. Z kim ja rozmawiałam?. sama nie widziałam, co mam o tym myśleć..
Po chwili jednak przestałam o tym myśleć i zapomniałam o połowie rzeczy.. O tym, że Bonnie została porwana, o tym, że Klaus wyjechał nie udało mi się jednak zapomnieć.. Miałam milion pytań związanych ze wszystkim, lecz niestety na żadne nie umiałam sobie odpowiedzieć.
Kilka minut później, wyszłam z pod prysznica i skierowałam się do swojej szafki z ubraniami. Na szczęście pierwotnych nie było już w moim pokoju, a więc spokojnie mogłam się ubrać.
- Nie ufaj mu. - Ponownie usłyszałam, to samo zdanie i ten sam głos. - Nie ufaj mu.
- kim ty jesteś? - Krzyknęłam.
- Nie ufaj mu Caroline.
- Komu ?- Przede mną pojawiła się postać. Identyczna jak w moim śnie.- Kim ty jesteś? Komu mam nie ufać?
- Znasz mnie. - Odpowiedziała przerywając, lecz po chwili znowu zaczęła mówić. - Nie osobiście, ale znasz mnie. Znasz też osobę, o której Ci mówię, niedługo domyślisz się o kogo mi chodzi, ale jeżeli chcesz żyć musisz chronić Klausa
- Chronić Klausa? - zdziwiłam się.
- Tak Caroline. Jesteś jedyną osoba na której mu zależy. Po za jego rodziną, ale im nie ufa. Tobie tak. Może pewnego dnia to się zmieni, ale do tego czasu musisz być przy nim.
- Powiedz mi kim jesteś!- zignorowałam się poprzedni komentarz.
- Ester- Po czym zniknęła.
* Narrator, Klaus
Pierwotny siedział w swoim ulubionym barze w Nowym Orleanie, popijając swój ulubiony trunek i rozmyślając o blond wampirzycy oraz o tym, jak daleko jest od niego.
- Podać coś jeszcze - Jego rozmyślenia przerwała barmanka.
- Nie. - Popatrzył na nią. Na pierwszy rzut oka przypominała Caroline . Wysoka blondynka, o lekkim makijażu i średniej długości kręconych włosów.
- Niestety musisz opuścić bar. Zamykamy za 10 minut.
- Zostało mi jeszcze 10 minut. - Drażnił ją Hybryda.
Barmanka nic nie odpowiedziała. Odeszła od Klausa, na kilka kroków, chowając szklanki na pułki.
Klaus spojrzał na zegarek, który wskazywał 10:50
- Czemu zamykacie o tej godzinie ? - zdziwił się.
-To nocny klub, otwarty od 201 do 11 - Odpowiedziała.
Pierwotny bez słowa, zostawił pieniądze i wyszedł.
Postanowił przejść się uliczkami francuskiej dzielnicy . Zamierzał odzyskać miasto, zdobyć Caroline i żyć, jakby to było takie proste.
* Caroline
Po rozmowie z Ester, postanowiłam zejść na dół i opowiedzieć wszystko pierwotnym.
- Muszę wam o czymś powiedzieć.
- O co chodzi Caroline ?- zapytał zaniepokojony Elijah.
- Od Kilka dni, a raczej nowy miałam dziwne sny. Ktoś mnie nawiedzał.
- Kto taki. ?
- Ester. - Odpowiedziałam nie pewnie. Pierwotnym miny zbladły. - Kazała mi chronić Klausa przed Mikaelem, nie wiem o co chodzi, ale za każdym razem kiedy mnie "odwiedza" powtarza NIE UFAJ MU. Nie wiem o kogo chodzi.
- To nie dobrze Caroline. - Powiedział najstarszy pierwotny. - Nie dobrze, że ona Cię odwiedza.
- O co chodzi Elijah ? - zdziwiłam się.
- Czy masz może pomysł o kim ona może mówić.? - spytał, lecz niestety nie wiedziała, więc zaprzeczyłam. - Potwierdzimy wiarygodność naszej matki. To trochę ryzykowane, ale musisz się z nią skontaktować tak aby rozmawiała też z nami
- Nie wiem jak to zrobić. To ona zawsze kontaktowała się ze mną.
- Pomyśl i niej.
Wzięłam głęboki oddech, zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie ją, tak samo jak ostatnim razem. Jednak nic się nie działo. Nie mogłam się z nią skontaktować.
- Nie mogę - Powiedziałam zawiedziona z siebie.
- Spokojnie Caroline. Znajdę inny sposób na dowiedzenie się wszystkiego obiecuje. - Odpowiedział zaniepokojony Elijah, a po chwili już go nie było.
Moje myśli znowu wróciły do Klausa, nie wiedząc w sumie dlaczego. Przecież mnie i Klausa nic nie łączyło więc dlaczego miała bym o nim myśleć , a tym bardziej dlaczego miała bym go chronić.
- Chrzanie to. - Powiedziałam na głos, oczy Rebekah i Kola powędrowały w moją stronę.
- Co się stało Caroline? - zdziwiła się Pierwotna.
- Nie nic. Głośno myślę. - Odpowiedziałam, przynajmniej w połowie wymijając się od pytania.
*Elijah, Narrator.
Pierwotny wampir przechadzał się uliczkami myśląc o swoim bracie, o Mikaelu, Ester, a przede wszystkim o Caroline. Dziewczyna wprowadziła wiele zmian, kiedy się do nich przeprowadziła. Pierwotny nie pamiętał kiedy Kol, albo Rebekah zabili jakąś istotę. Nie było czegoś takiego już od kilku tygodni. Uśmiechnął się na samą myśl o tym.
- Witaj Elijah. - Usłyszał głos za sobą i gwałtownie się odwrócił. Ujrzał.. Sam nie wiedział z początku kogo.
- Ester- Powiedział oschle. - Możemy porozmawiać ?
- Nie ma na to czasu Elijah. Caroline jest w niebezpieczeństwie musisz ją chronić, teraz- Ostatnie słowo powiedziała głośniej. Pierwotny nie wiedział co zrobić, jak zareagować.
- Wrócę, obiecuje. Ale teraz musisz już iść. - Powiedziałam. Tym razem wampir zareagował i w nadludzkim tempie skierował się do domu.
*Caroline
Kiedy Kol i Rebekah wyszli, zostałam sama. Postanowiłam pochodzić po tym domu, pozwiedzać to całe ,,muzeum''. Pierwsza z sypialni którą otworzyłam, należała do Rebekah. Nie trudno było zgadnąć, że pokój należał do niej, bo na samym środku pokoju, leżało milion par butów. Wnętrze pokoju było bardzo bogato ustrojone. Ściany pokoju były kremowo- pomarańczowe, a na górze ściany, pociągnięty był gruby brązowy pasek. Na ścianach wisiało kilka obrazów, a w pokoju były drzwi do łazienki, duża brązowa szafa i ogromne łóżko stojące na środku pokoju.
Zamknęłam drzwi i już chciałam pójść dalej, ale niestety odbiłam się od kogoś.
- Tyler. - Powiedziałam lekko, a raczej mocno zdziwiona.
- Przepraszam. - Usłyszałam. Po chwili złapał mnie za gardło- Muszę to zrobić. Przepraszam- Powtórzył. Jego oczy zmieniły barwę na bursztynową a moje serce przyśpieszyło. Tylera kły pokazały się, a on próbował mnie ugryźć. Z początku broniłam się, lecz po chwili mój były chłopak został odepchnięty i wpadł na drugą ścianę.
- Nic Ci nie jest ? - zapytał Elijah.
- Teraz już wszystko w porządku .- Odpowiedziałam łapiąc się za bolące gardło. - Dziękuje.
Tyler zniknął,a Elijah był wściekły.
- Wszystko przez Klausa - Krzyknął. - Zostawił Cię, a to przez niego teraz wszyscy będą chcieli Cię zabić.
- Nie rozumiem tego, co ja mam z tym wszystkiego wspólnego. - Powiedziałam rozmasowując gardło/
- Caroline. Jesteś jego słabością. Każdy jego wróg będzie chciał cię zabić, aby go zranić. - Odpowiedział już spokojnie.
Oparłam się o ścianę, a po moich policzkach spadły słone łzy, miałam ochotę zapaść się pod ziemie, tak aby nigdy nikt więcej mnie nie znalazł.
Osunęłam się po ścianie i usiadłam na ziemi podkulając nogi. Pierwotny kucnął obok mnie patrząc na mnie sumiennie. Miałam wrażenie, że czuł się za to odpowiedzialny. Wiedziałam, że to wszystko wina Klausa.
- Nie przejmuj się Elijah. - Lekko się uśmiechnęłam patrząc mu głęboko w oczy. Nasz kontakt z początku wydawał by się normalny gdyby nie fakt, że nie mogłam odwrócić od niego wzroku.
- Wszystko w porządku ? - zapytał Kol, który właśnie wrócił.
- Tak, tak - Odpowiedziałam, przerywając spojrzenie z Elijah, pociągnęłam nosem i wstałam pośpiesznie. Ominęłam Kola i wyszłam z domu. Usłyszałam jeszcze słowa Elijah.. :
- Sprowadzę Klausa z powrotem, obiecuje.
--------------------------
Ze względu na to, że tak długo nie dodawałam, jest dłuższy. Mam nadzieję, że się spodoba.. :)
Rozdział extra. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńNareszcie! Yeey uwielbiam twój blog! Jestem z tobą prawie od początku, ostatnio przemogłam się do komentowania ;) Wow. Po pierwsze szok. Podciągnęłaś się w pisaniu i to nieźle. Właśnie od ciebie biorę przykład :). Pokazujesz że jeżeli chcesz, i jesteś zdeterminowana, to możesz czynić a raczej pisać cuda. :D. (CZY JAKOŚ TAK XD). Mam nadzieję że następny rozdział ukażę się w tym miesiącu, co? :> Pozdrawiam i zapraszam do siebie na klaroline:
OdpowiedzUsuńthis-kind-of-love-never-dies.blogspot.com
http://you-are-the-sun-that-looks-in-my-soul.blogspot.com/
flare-of-love.blogspot.com
http://wefoundlove-klaroline.blogspot.com/ Zapraszam do siebie :P
OdpowiedzUsuń