* 15 minut później
Obudziłam się w piwnicy, lecz niestety nie było tam Bonnie. Moje ciuchy były całe we krwi, a wampir, który , mnie zaatakował leżał bez serca. Jedna z trumien była otwarta, a w niej leżał sztylet. Złapałam się za głowę, która strasznie mnie bolała.
- Co tu się stało? - zdziwiłam się. Postanowiłam wyjść z tej piwnicy z nadzieją, że Bonnie czeka tam na mnie. Niestety zastałam tam tylko trzech pierwotnych: Stefana, Elenę i Damona.
-Gdzie Bonnie? - zdziwiła się Elena.
-Myślałam, że jest tu z wami...- odpowiedziałam w dalszym ciągu trzymając się za głowę.
- Przecież poszła z Tobą. Caroline. Co się tam stało? - spytał zaniepokojony Elijah.
-Ktoś skręcił mi kark i porwał Bonnie. Sama nie mogłam uwierzyć w to co mówię.
-Ja-ak to? Kto?- zapytała Elena.
Jednak nikt nie odpowiedział. Zastanawialiśmy się długo, dlaczego i kto mógł ją porwać.
- Klaus - powiedziałam po cichu, wkurzona na maxa. Nie patrząc na resztę w wampirzym tempie znalazłam się w aucie.
*
Po chwili znajdowałam się przed domem. Jednak jeszcze
nie zdążyłam wyjść z auta, a moim oczom ukazał się Kol wraz z resztą ,,załogi''.
-Daj spokój Caroline, załatwimy to spokojnie- powiedział.
- I ty to mówisz- zdziwiłam się i wyszłam z auta. Stanęłam na przeciwko pierwotnego- Nie pamiętasz już co Klaus ci zrobił? Trzymał cię w trumnie, potem Katherine zabiła cię, a on się nawet tym nie przejął. Nadal chcesz takiego brata? Ja chcę go zabić.- powiedziałam bardzo zdenerwowana na Klausa.
-Caroline, a co z tym, wiesz...?- zatrzymał się.
-Nie interesuje mnie to co ma Mikael, jego nie da się zmienić, nie obchodzi mnie to, że jego życie powiązane jest z Ester i nie obchodzą mnie te głupie więzy krwi- krzyczałam.
Kol wraz z Elijah popatrzyli na mnie gniewnie, a Rebekah i Stefan mieli nieobecne miny. Elena i Damon? Wyraz ich twarzy był bezcenny.
- O czym ty gadasz- powiedział przerażony Damon.
Sama nie wiedziałam, że mogłam to powiedzieć na głos. Jak? Przecież to miała być tajemnica.
-Przepraszam was, poniosło mnie- Chciałam to jakoś naprostować, ale niestety nie udało się.
- Caroline, nie możemy działać pochopnie- stwierdził Elijah zmieniając temat- Musimy dowiedzieć się, czy to Klaus porwał Bonnie. Jeżeli to nie on, będzie trzeba mu wytłumaczyć co się stało, a jeśli nie, to trzeba będzie uratować twoją przyjaciółkę. - Każdy stał w ciszy, a po chwili powiedziałam, że się tym zajmę.
-Jesteś pewna?- odezwała się Rebekah. Pokiwałam głową twierdząco. Weszliśmy wszyscy do domu. Klaus siedział malując coś i popijając Burbona.
-Będziemy na górze- Powiedział Elijah. Wszyscy skierowali się do pokoju Kol'a, a ja zostałam na dole z Klausem.
-Czego potrzebujesz Caroline? - zdziwił się, przerywając swoją czynność.
-Chciałam się dowiedzieć czy...- nie wiedziała co powiedzieć - czy... co robiłeś wcześniej?
Klaus aż zadławił się swoim trunkiem.
- O co chodzi Caroline?- zapytał niepewny odpowiedzi.
- Nie wychodziłeś nigdzie dzisiaj?- spytałam.
Pokiwał przecząco głową.
- A...- Wpadłam- Chodzi o to... tylko się nie wściekaj!- przystanęłam, a Klaus z nerwów wstał i podszedł bliżej- Chcieliśmy znaleźć Mikaela i ...ktoś go porwał razem z Bonnie.
-Co?- powiedział wściekły.
-Klaus- Rzuciłam spokojnie. Jednak nic to nie dało, Klaus był mocno zdenerwowany i wzburzony.
Wywalił stół na którym stał trunek, po czym przygniótł mnie do ściany.
Wystraszyłam się. W tym momencie bałam się jak cholera. Fakt, że Klaus mógł zrobić coś komuś był przerażający.
Jego oczy zmieniły się. Przybrały kolor bursztynowy. Teraz bałam się nie tylko o innych, ale też o siebie.
Jednak Klaus nie zdążył nic zrobić, ponieważ został odepchnięty z ogromną siłą, a przede mną stanął Elijah.
- Klaus opanuj się! - krzyknął. Klaus wstał poprawiając swoje ciuchy i już go nie było.
- To nie on.- powiedziałam- Zareagował strasznie, ale bardziej przeraża mnie to, że dalej nie wiadomo gdzie jest Bonnie.
- Ja wiem- Powiedział wchodząc o salonu, nie kto inny tylko Mikael.
- Dlaczego ją porwałeś ?- zapytałam wkurzona.
- Jest mi potrzebna do kilku rzeczy. Witaj ponownie Klaus. - Odpowiedział i odwrócił się. Dopiero teraz zobaczyłam, że stoi za nim Hybryda.
- Mikael- Zaśmiał się. - Co cię tu sprowadza? - zapytał stając koło Elijah, jak gdyby nigdy nic.
- Kilka spraw - Powiedział- Na przykład chciałbym odzyskać Ester, a wy chcielibyście odzyskać Bonnie, więc...
- Czego od nas oczekujesz?- spytał Elijah.
- Przecież to oczywiste. - Rzucił, patrząc na Klausa i wyciągając kołek z białego dębu.
Klaus popatrzył wściekle na niego, a Elijah zrobił to samo.
Mikael w mgnieniu oka pojawił się koło Klausa, próbując wbić mu kołek. Jednak Klaus był szybszy. Wyrywając mu kołek chciał wbić go w jego serce.. Z tego wszystkiego, Klaus, Rebekah i reszta była już na dole.
- Klaus. Nie dowiemy się co przed nami ukrywa, jeżeli go zabijesz. - Przerwał Elijah.
- Nie interesuje mnie to. - Krzyknął wściekły.
- Klaus - Również podniosłam głos. Wszyscy zebrani tam patrzyli na mnie, na nas jak na idiotów.
Klaus jednak nie przystopował. Jego rękę zaczęła powoli się zniżać do serca Mikaela, jednak ten popchnął Klausa, a on poleciał na drugi koniec domu, kołek wypadł mu z rąk, a Mikael zabrał go i zniknął.
- Brawo Caroline. - Powiedział Klaus, podnosząc się z podłogi. Kolejny raz dzisiaj, był na mnie wściekły.
- Niklaus. - Stanął w mojej obronie Elijah.Atmosfera w tym domu była straszna.
- To nie moja wina. - Zabrałam głos. Hybryda popatrzył na mnie gniewnie, po czym chciał podejść jednak Elijah zatrzymał go. Klaus sprawnie ominął brata, po czym był już na przeciwko mnie.
- Właśnie, że twoja Caroline.
- Nie Klaus. Nie będziesz mówił mi, że to moja wina skoro nie jest. Od razu mogłeś go zabić. Po co zwlekałeś? - Krzyczałam z sarkazmem.
- Chciałem go zabić, ale mi przeszkodziłaś, jeszcze chwila i..
- I co?. Zabił byś go, super. I co potem .. ? Po sprawie..? Mikael zabity, a ty będziesz szczęśliwy, jak gdyby nigdy nic. Zal mi cię. Nie umiesz po prostu przyznać się do tego, że sam chciałeś się dowiedzieć o co chodzi. Nie chciałeś zabić swojego ojca A nawet jeśli tak, o i tak byś tego nie zrobił, bo jesteś tchórzem. - Krzyknęłam i odwróciłam się od niego.
- Nie odwracaj się ode mnie. - Stanął znowu przede mną.
- Powinnam zrobić to już na początku naszej ,,przyjaźni''. Jesteś potworem, a ja mimo wszystko dalej się o ciebie troszczę. Nie pozwoliłam ci umrzeć, a ty dalej musisz być taki jaki jesteś. Pozwoliłam ci się pocałować, a ty w dalszym ciągu jesteś i zawsze będziesz swoim ojcem - Teraz to już sama nie wiedziałam co mówię. Każdy, kto był w domu czuł się dziwnie, a Klaus nie wiedział co powiedzieć. Wiedziałam, że to go zabolało, ale powiedziałam całą prawdę.
Jednak po chwili przetworzyłam sobie to jeszcze raz w głowie i żałowałam, nikt nawet on nie powinien, tego słyszeć.
- Przepraszam - Jednak on nic nie odpowiedział i w normalnym tempie skierował się do swojego pokoju.
-----------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, no ale teraz postaram się dodawać częściej,... Czyli co te dwa dni. Także następny w niedziele albo ewentualnie w poniedziałek..
Dedyk dla Karoliny.. ;)
Genialnie piszesz! Szkoda, że dopiero dziś natknęłam się na twojego bloga, ale lepiej późno niż wcale :) Czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńZapraszam na rozdział po dość długiej nieobecnośći :P http://wefoundlove-klaroline.blogspot.com/2014/03/rozdzia-12.html
OdpowiedzUsuńOMG !! Jakie to jest boskie ! I tak kłótnia Klausa i Caroline , MEGA! Czekam na następne!
OdpowiedzUsuńczadowy rozdział:D ale akcja:D superowa kłótnia :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3 Cudownie piszesz *_* Czekam z niecierpliwością na nastepny <3
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie:
http://klaroline21.blogspot.com/
http://weareasecretcantbeexposed-katherine.blogspot.com/
Pozdrawiam K.
kiedy next xd ?
OdpowiedzUsuńBOŻE KOCHAM!! Na początku nie podobał mi się twój styl pisania, ale widać że się podciągnęłaś! Czekam na kolejny!!! czytam z zapratym tchem!
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie :) http://this-kind-of-love-never-dies.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń[SPAM]
OdpowiedzUsuńWitaj.
Zapraszam bardzo serdecznie do nowo powstałego spisu z opowiadaniami o tematyce The Vampire Diaries i The Originals. Zachęcam do zgłaszania swoich blogów do spisu oraz do stałej współpracy.
Pozdrawiam.
http://tvdcatalog.blogspot.com/